sobota, 20 czerwca 2015

Rozstanie... smutek... rozpacz i tęsknota...

Hej :C
Jest taki czas w życiu kiedy nagle coś się dzieje... i koniec. Definitywny koniec. Nie jest to rozstanie z chłopakiem (nie ma chłopaka i nie planuje mieć), a z osobą, z którą spędziłam 5 lat... Dziś na lekcji polskiego było pożegnanie Oli... Jeszcze niedawno byłyśmy naprawdę przyjaciółkami... Była u mnie praktycznie codziennie... jednak coś się zmieniło i to tak nagle... Ola bardzo zaprzyjaźniła się z moją koleżanką i wszysko pękło... nawet przestałyśmy do siebie mówić: Hej, cześć... a dziś nadszedł ten dzień pożegnania jej... pisze to i łzy mi leją mi się po policzku.. na początku lekcji było sztywno i nie pdzyjemnie. Jej bff wręczyli jej prezenty:
-Pluszak,
-Zdjęcie w ramce, a na zdjęciu jej przyjaciółki i przyjaciel robiąc serce,
-Album z ich zdjęciami (łącznie z Olą)
-List (kartka A4, cała zapisana)
-Mnóstwo słodyczy
Niektórzy lekko płakali... ja w ogóle... lekko mi może łza splynęła po poliku... ale gdy mnie przytuliła, zaczęłam płakać jak... jak... bóbr. Nie mogłam powstrzymać. Płakałam i płakałam... Mam tak, że mi nie tylko łzy lecą, ale wydaje takie dziwne głosy jak 5-6 lat gdy płacze... po chwili cała reszta płakała... oprócz chłopaków (dwóch się znalazło.. i też płakali). Było to strasznie bolesne uczucie. Jak to Julka E powiedziła: Ból fizyczny to straszny ból, ale nie ma co porównywać z bólem psychicznym... Julka K oczywiście też płakała choć nie były w zbyt wielkiej... przyjaźni...  Krzyś-jej przyjaciel najpier udawał, że placze, ale po chwili jak zaczął ryczeć... jejku... SMUTNE! Ola wyjeżdża na zawsze do Niemiec...  Jutro w szkole mamy festyn. Jest dziś u mnie na noc moja koleżanka-Maja. Wstajemy o 8:30 (nie wiem jak ja wstane... jak już tej 1:00 w nocy...) żeby zdążyć iść do Centrum po naszyjnik lub bransoletkę ze znakiem nieskończoność, żeby zawsze o nas pamiętała. 


BĘDĘ TĘSKNIĆ! BARDZO! ❤💖❤💖❤


Jeździecki Zoik 😥😰😭

poniedziałek, 25 maja 2015

WRÓCIŁAM ! :D

Heeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeejaszki,
Wróciłam !
post bez sensu :3

                                                   w środę nowy interesujący pooooooooooooost :D
                                                          (poniżej zajawka)
                                                                                #Fiordowa

wtorek, 19 maja 2015

Siodło ujeżdżeniowe jest wygodne :)

Hej, co u Was? U mnie świetnie :) Ostatnio sporo się zmieniło, jeśli chodzi o konie, jednak o tym kiedy indziej ;) Dziś opiszę (dość krótko) swoją jazdę na panu Tosiu. :)
Wątpiłam, że go dostanę, ponieważ Tosio trochę kaszlał, jednak pani Angie jest od spełniania marzeń (serio, moja instruktorka sama to powiedziała :P). Na hali, gdy wsiadłam, czułam się trochę nieswojo, ale po przejechaniu slalomu dla Hansa i Benka byłam gotowa na kłus ;) Jego chód był niesamowicie przyjemny :) Czułam się pewna i dość ładnie siedziałam ;D Dalej było podobnie, więc nie opowiem o wszystkim. Jednak gdy pani Angie powiedziała, że mogę się przegalopować raz, bardzo się ucieszyłam i przygotowałam. Nie było żadnych problemów, nie licząc tego, iż tak się wczułam, że nie mogłam zahamować :P 2 koła stępa i wyszliśmy z hali. Tem rozstępowałam chwilę Tosia i zsiadłam. Już nie boję się prowadzić go w ręce, bo wracając konik opuścił głowę i był bardzo kochany :) Potem go jeszcze rozsiodłałam i dałam mu jabłuszko ;)
Wybaczcie za nieobecność i tak krótki post. :/ Taki tytuł posta, ponieważ jeździłam w siodle ujeżdżeniowym :) Macie jeszcze na koniec parę zdjęć ;)

To chyba wyszło najlepiej, pomimo mojej miny :P

Możecie oceniać internetowi instruktorzy ;)

Dodaj napis

Chyba zostanę artystycznym fotografem :D
(na zdjęciu pani Angie, Nina i R2D2, pani Magda, Zosia i Strzelec;))

To już na tyle, postaram się niedługo napisać ;) 
Pa!

P.S. Już niedługo CSIO*****! Kto odlicza dni? ;)

środa, 6 maja 2015

Po trzech miesiącach wracam na konie! Jazdy na...

Cześć!
Po trzech i pół miesiąca wróciłam na jazdy! Jak ktoś nie wie czemu tak długo nie jeździłam to zapraszam -----------> Ferie i piątek trzynastego... :/ Mam tyle myśli w głowie, że.... aaaa! Nie wiem w jakiej formie opisać moje jazdy. Taką zwykłą jak zwykle xD Czy może taką... taką.... inną? Wyjdzie jak wyjdzie! Zaczynajmy! :D



Była godzina 15:30 dla pewności zadzwoniłam do taty i się spytałam czy wszystko jest okej i o 17:30 przyjeżdża po mnie i jedziemy na jazdę? A odpowiedź: -Nie.   Jak to? Co mam... sama tramwajem jechać? Jak już to z kimś. Już byłam raz z Rozbrykanym i drugą Julką :). Moja mama jest chora! (Zapalenie oskrzeli :/) Co mam zrobić? Julka miała ze mną iść, a teraz.... och! Po chwili napisałam do Cardboard Pony. Ona szybko odpisała i zadzwoniła do swojej mamy czy mnie zawiozą i odwiozą . TAK! Julki mama stwierdziła, że przecież może mnie zawieść! Dziękowałam z 30 razy :p
Spokojnie dojechaliśmy... weszłam do stajni i patrzę na tablice:

Magda WW 
Strzelec (45) 

Chciałam na Czułku, bo nie siedzieć na jego grzbiecie około 4 miesiące to... koszmar xD. No, ale dobrze... czekałam w stajni na moją instruktorkę... ale zobaczyłam Martę jej koleżankę-Julię :) Chwilę porozmawiałyśmy. Było bardzo sympatycznie :* Kilka dni temu je poznałam "na żywo" więc nie było bardzo "stresująco" :ppp Heh! O tym w innym poście xD. No dobra,  przyszła moja pani, poszliśmy po ubranego Strzelca i na plac. Chwilka stępa, kłus w dwie strony i galop! 

Filmiki:

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Jazda na Neolicie + upadek! :D


Hej!
Przepraszam, że tak dawno mnie tu nie było, ale mój komputer poszedł do informatyka na wymianę karty pamięci, a teraz pisze z komputera mamy.
Dziś jestem tu po to, aby opisać jazdę z 25 marca, która odbyła się wyjątkowo.
Jasia siostra, Julka, rozchorowała się, a dzień wcześniej miała jazdę po 2 tygodniowej przerwie, ponieważ była przeziębiona. Jej rodzice postanowili, że mogłabym pojechać za nią, więc pojechałam <3
Podejrzewałam, iż będę jeździć na Neolicie, bo Julka prawie zawsze na nim jeździ. Byłam tak zadowolona, już nie mogłam się doczekać, a była dopiero 16! Jazda o 18... :/ No ale cóż, jakoś wytrzymałam ;)
Jadąc z Jasiem i jego tatą na Hipodrom, byłam bardzo niecierpliwa ;) Jak wysiedliśmy, od razu pobiegłam w stronę stajni, jeszcze zahaczając o Galoopkę wypożyczyć kamizelkę. Nasze konie (Neolit i Gal) były na hali, więc poszliśmy przywitać się z panią Julką, a przy okazji porozmawiałam z moją instruktorką, która właśnie prowadziła jazdę Basi! :o

Ja, mądra, zapomniałam kasku, więc jeszcze poszliśmy do Hippiki. Wracając na halę, ujrzałam Basię z Strzelcem, która wychodziła, byłam tak, no nie wiem, przejęta (?), ale zagadałam ją i było super :) Nigdy nie będę żałować tamtej chwili :* Szczerze, to jesteś zupełnie inna niż mi się zdawało! Ale to fajnie :) Chwilę później Neolit i Gal skończyli poprzednie jazdy, więc powoli wsiadałam. Dawno nie jeździłam na dużym koniu (same kucyki :P), jednak wyjątkowo dobrze siedziało mi się na kochanym Neolicie :) Chwilę stępa, i do kłusika :) Było bardzo przyjemnie :) Zapomniałam jeszcze dodać, że sama ustawiałam sobie strzemiona (po raz pierwszy!) więc zrobiłam to straaasznie krzywo :P Później pani Julka musiała mi 2 razy je poprawiać xD Ale potem było już idealnie :) Nasycałam się widokiem dwóch uszu przede mną ^^
Znalezione obrazy dla zapytania zdjęcie z grzbietu konia
Żródło: kon-przyjaciel.blogspot.com

Poćwiczyłam trochę półsiad, aż przyszedł czas naaaa: GALOP! Jechaliśmy wszyscy w zastępie, właściwie to oprócz Jasia, bo wtedy jeszcze nie galopował (tak, zaczął uczyć się tydzień temu :)). Świetnie się jeździło! Miałam trochę problemów z piętą w dół, ale jeśli ćwiczy się 12 kółek, to
jest o wiele lepiej ;) Strasznie się zmęczyłam, nie tylko galopem, ale i słuchaniem 12 razy ,,pchaj nogę w dół, oparcie na strzemieniu!'' ;) Podczas, nie wiem, 3 koła Neolit potknął się w ,,E'' i prawie się przewrócił! Nieźle się wystraszyłam, on chyba też :/ Pogłaskałam kochanego konika, i chwilę później było już ok :) Potem już tylko końcowy stępik i do stajni. Jejku, ależ tam ślicznie pachniało! Taką słodką końską kolacją <3 Rozebrałam rumaka, a Neolit w tym czasie chciał sobie coś zjeść, podchodząc do żłobu niechcąco nadepnął mi na nogę, ale co dziwne, w ogóle nie bolało :P Hmmm, ciekawe, tydzień wcześniej miałam bardzo podobną sytuację z Windem, a wtedy koszmarnie bolało! (?) Przecież on jest 2 razy mniejszy :P No ale cóż, chwilę później spotkałam się z panią Angeliną, i opowiedziałam o moich przygodach ;) Potem przyjechał tata Jasia, więc musieliśmy pojechać do domu. :(
Pewnie zastanawiacie się o co mi chodzi. ,,Jazda na Neolicie + upadek :D'' - tytuł posta. Otóż tak:
W piątek jeździłam wraz z siostrą (jej pierwsza jazda od 3 miesięcy bo była w szpitalu), na jednym koniu! Windzie! Moja instruktorka spóźniła się 10 minut, ponieważ były korki. Ja miałam jechać druga. Moja siostra wsiada o 14:20, zsiada 20 minut później. Myślałam, że umrę na zawał! To było takie stresujące! Windu chyba wyczuł (z resztą, nie sądzę ;D) moje napięcie, w galopie pędził jak kiedyś Hans, prawie wjeżdżając w ścianę! Po 2 kółkach wkurzył się, w narożniku zrobił PIĘKNY piruet i pogalopował dalej bez jeźdźca. :) Nie bolało, i tak to było o wiele lepsze rozwiązanie niż wiszenie na szyi i ocieranie się o ścianę. :P Pani Angie zdenerwowała się na niego i wsiadła na konia, aby wyjaśnić mu jak się poprawnie galopuje ;) Jak wskoczyłam na Winda, poćwiczyłam ósemki w kłusie :) Około 10 razy, później już stęp i KONIEC tygodniowego marzenia ;)

Pamiętacie post o obozie? JADĘ! :D Już nie mogę się doczekać! Rodzice co prawda zapisali mnie w marcu, ale jakoś nie miałam okazji wam powiedzieć. :c Dziś rano uświadomiłam sobie, że to będzie taka jakby próba bycia właścicielem swojego konia. :) Będziemy jeździć na różnych wierzchowcach, od doświadczonych kobyłek, do niewidomych na jedno oko wałachów, ale każdy zamie się jednym koniem. :) To będzie z pewnością spełnienie marzeń! :D

Pa!

PS Oddałam Galoopkową kamizelkę :P

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Sprawy... z komentarzami i inne :) (bardzo ważny post!!! Proszę o przeczytanie!)

Cześć!
Tu Zoik ;3 Ostatnio masz blog nabrał tempa, a przynajmniej tak mi się zdaję. Bardzo się z tego powodu cieszę. Jak mówi nagłówek omówimy komentarze. Każda opinia jest dla nas niezmiernie ważna:) Za każdym razem jak widzę, że liczba się tu powiększa...


.... uśmiech maluje mi się na twarzy ;) Nie ważne czy komentarz jest pozytywny czy negatywny, jestem szczęśliwa, że poświęcasz te kilka minutek na ocenienie danego wpisu - akurat na tym blogu :) Zazwyczaj komentarze są pozytywne za co bardzo dziękujemy! Gdy widzimy, że jesteście aktywni, daje nam to siłę na dalsze działanie za co też bardzo dziękujemy! Mamy nadzieję, że gdy czytacie nasze posty uśmiechacie się, śmiejecie czasem smucicie gdy treść jest smutna, ale nie myślicie: ,,Zmarnowałam/em moje 3 cenne minuty życia...".
Wracając do komentarzy - chciałabym dowiedzieć się ile nas tu jest :) Napiszcie proszę swoją opinię poprzez mimikę pod tym postem np. ":D"? Nom... mam nadzieję, że rozumiecie :3 Pod każdym postem możecie tak robić ;)
Macie też takie coś:

I jeśli chcecie, a bardzo zachęcam, możecie kliknąć jedno z propozycji.
"Głos" jest anonimowy więc bez obaw :)




Jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJEMY! Zapomniałam wspomnieć o jeszcze bardzo ważnej kwestii:
Ten blog ma nazwę: ,,Konie: Zwierzęta, które kocham" więc wydaje się, że blog dotyczy tylko koni, ale pewnie jak zaważyliście pojawiają się posty w ogóle nie dotyczące koni.  No tak, jest to główny temat, ale tak naprawdę to pod tytuł powinien być taki: "Konie i my <3". Nie ma takiego, bo nie było takiej opcji.


Teraz już lecę oglądać: "Przygarnij mnie" wydaje się, że fajne ;) Jestem już na to dość dużo spóźniona, ale blog ważniejszy :p. Potem jeszcze zobaczę: "Szalone Tokio" na "TVN Style"(chyba na tym kanale, nie jestem pewna)! Też wydaję się, że fajne xD Bardzo mnie ciekawi ten program.


                                                                Pa pa :*
                                                      ☺Jeździecki Zoik☺

PS. Post pisałam 5 kwietnia, a teraz jest 6 kwiecień co oznacza, że te programy było wczoraj :D

niedziela, 5 kwietnia 2015

Zawody na Hipodromie! ;3

Hej!
Byłam 22.03.15r. (niedziela) z Rozbrykanym na Hipodromie na zawodach :) Oczywiście nie startowałyśmy :P (<---wiadomość dla tych którzy nasz blog czytają pierwszy raz). Było bardzo fajnie. Pojechał z nami mój tata. Byłyśmy tak około 11:04.  Poszłyśmy  dać trawkę pięknym konikom na padok :)
Zdjęcia:
;3

Zamiana miejsc xD


Miały być same kopyta, ale kuc był spragniony szukania trawki <3




Potem na hale pomarańczową :) Tata poszedł kupić nam frytki i picie :) Było 96 par, ale jak minęła para numer (chyba) 48 była 15 minutowa przerwa :)
Zdjęcia z tego fragmentu zawodów:
:



I znów na padok :)
Zdjęcia:


                          







Na Hale Pomarańczową! :D






                      I do Galoopki.....
Aston :)

Czy tylko ja widzę na jego chrapkach serce xD Tak, chyba tylko ja :p

                                                     Leia :D
Potem już tylko do domu ;)


Wiem trochę mało dziś pisałam, ale przynajmniej jest dużo zdjęć ;3
Kończę na dziś, ale wersji roboczych jest wiele (4) xD


PS. Wesołych, przyjemnych, w rodzinnej atmosferze, świąt :) Żebyście jeszcze więcej miłości i pasji czerpali od koni! ;3
                                                                     Do zobaczenia^^
                                                                            Jeździecki Zoik ;3